niedziela, 11 sierpnia 2013

Recenzja Naznaczonej

Na początku przede wszystkim się przedstawię. Jestem współautorką tego bloga, młodszą siostrą założycielki. Mam na imię Iza i nałogowo czytam wszelkich rodzajów powieści. Piszę też własną, ale to już inna historia.
Dzisiaj przedstawię wam pierwszą część bestsellerowego cyklu "Dom Nocy" - "Naznaczoną" autorstwa matki i córki - P.C. Cast i Kristin Cast. Jest to powieść fantastyczna, dla młodzieży. Jej polskim wydawcą jest wydawnictwo "Książnica".




















Opis:
Zoey to zwyczajna nastolatka, która dzieli życie między szkolną monotonię a rodzinną sielankę. Pewnego dnia cały jej świat staje na głowie. Zostaje Naznaczona i musi udać się do szkoły Domu Nocy. Tylko tam może przejść niezbędną Przemianę w dorosłego wampira. Dziewczyna próbuje odnaleźć się w nowym, fascynującym świecie. Wkrótce odkrywa, że jest wyjątkowa, co przysparza jej wielu wrogów. Sprzymierzeńcem Zoey okazuje się Erik, jeden z najbardziej atrakcyjnych i utalentowanych wampirów w szkole.

A teraz, co ja o niej sądzę.
Zacznę od oprawy graficznej. Polska wersja okładki bardzo mi się podoba i nie mam jej nic do zarzucenia poza tym, że główna bohaterka nie ma niebieskich oczu, jakie na niej są. Kolorystyka jest natomiast w klimacie powieści, a znaki, które na niej są nawiązują do tatuaży bohaterów, o czym za chwilę będzie mowa.
Język w powieści jest prosty, zdarzają się tam nawet przekleństwa, więc jeśli ktoś chce czytać dla udoskonalenia słownictwa - nie tędy droga. Jednak to nie jest jakaś przeważająca wada, biorąc pod uwagę, że książka jest skierowana do młodzieży. Należy do lekkich lektur. Szybko się ją czyta. Wielki podziw dla autorek, że potrafiły wczuć się w klimat młodszego pokolenia.
Rzeczą, która jest według mnie największą zaletą książki jest przedstawiony w niej świat. Zwykle wątki fantastyczne książki są tajemnicze, a główni bohaterowie odkrywają je za sprawą własnych umiejętności. Tu jest inaczej, a to za sprawą faktu, że wszyscy wiedzą o magii i wampirach. Przypadkowi nastolatkowie zostają "Naznaczeni" i, jako początkujące wampiry, tzw. adepci, udają się do specjalnej szkoły "tzw. "Domu Nocy". Na ich czole pojawia się niewypełniony kontur półksiężyca, który wypełnia się w momencie ukończenia przemiany, wraz z dodatkowymi tatuażami na twarzy.
Bohaterka - Zoey, ma z pozoru zwyczajne problemy -irytujące rodzeństwo, ojczym i matka, która ulega jego urokowi. I nagle, jak to w tego typu książkach już jest -wszystko się odmienia za sprawą jednego wydarzenia. Zoey zostaje naznaczona i to praktycznie na samym początku książki. Akcja toczy się od pierwszych stron, sprawiając, że trudno jest się oderwać.
Zoey natomiast jest inna. Bogini - Nyks, w którą wierzą wampiry wybrała ją sobie z niewiadomych powodów na osobę wyjątkową. Od razu ma wypełniony tatuaż. Praktycznie bez żadnych starań.
Główna bohaterka przypomina inne główne bohaterki tego typu powieści. Jest niezbyt pewna siebie, dar uważa za obciążenie i z niewiadomych powodów, mimo tego, że niczym się nie wyróżnia, wszystko jej się udaje.
Niestety, jest też złośliwa postać - Afrodyta. Najpopularniejsza i najładniejsza dziewczyna z całej szkoły. Łatwo domyśleć się, jak ta historia się kończy. Tyle, że wyposażona w wątki fantastyczne, jest zdecydowanie ciekawsza od zwykłej, amerykańskiej powieści obyczajowej.
I jest też wątek miłosny. Oczywiście Zoey zaczyna podobać się najpopularniejszemu i najprzystojniejszemu chłopakowi w szkole, co jednak można autorką wybaczyć, biorąc pod uwagę, jak owa znajomość się zaczyna.

Podsumowując:
Zaletą jest świat wyobrażony i elementy wyobraźni pisarek. Odbiegły one od stereotypowej fantastyki.
Natomiast mogę uczepić się kilku wad. Bohaterzy są stereotypowi, mają całkowicie określone charaktery. Fabuła jest przewidywalna, a główna bohaterka, ciut zbyt idealna.
Czytając "Naznaczoną" czułam się trochę zawiedziona, ale kolejne części miło mnie zaskoczyły i sądzę, że jednak warto kontynuować cykl. Przynajmniej dlatego, że książka różni się od innych, choć wątek wampiryczny jest całkiem popularny.

Mam nadzieję, że moja pierwsza recenzja na tym blogu podobała wam się i będziecie czytać kolejne.
Z pozdrowieniami dla książkomaniaków,
Iza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz